Anabel Arto od dawna kojarzona jest nie tylko z elegancką bielizną, ale także z uważnym podejściem do kobiecości, ciała i emocji. Rozmawialiśmy z projektantem i dyrektorem kreatywnym marki o tym, od czego zaczyna się każda kolekcja, dlaczego filozofia jest ważniejsza niż trendy oraz jak moda wpływa na nasze samopoczucie.
— Anabel Arto często określana jest jako marka z charakterem. Co to dla Pana oznacza?
— Dla mnie charakter Anabel Arto to szczerość. Nie próbujemy być głośniejsi od rynku ani szokować dla uwagi. Nasza marka dotyczy wewnętrznego dialogu kobiety z samą sobą. Bielizna jest czymś bardzo osobistym i jeśli brakuje w niej autentyczności, od razu to czuć. Tworzymy projekty, które nie walczą z ciałem, lecz je wspierają.
— Od czego zazwyczaj zaczyna się praca nad nową kolekcją?
— Prawie nigdy od tkaniny czy szkicu. Zawsze od odczucia. Może to być spokój, pewność siebie, wrażliwość albo siła. Myślimy o rytmie życia kobiety dziś i o tym, czego jej brakuje. Dopiero potem dobieramy formy, materiały i paletę kolorów. Kolekcja jest odpowiedzią na wewnętrzną potrzebę, a nie tylko podążaniem za modą.
— Jak odnajdujecie równowagę między estetyką a komfortem?
— Nie oddzielamy tych pojęć. Komfort jest dla nas częścią estetyki. Piękno nie może być wymuszone. Jeśli coś uciska, ogranicza ruchy lub wymaga poświęcenia, przestaje być piękne. Dlatego tak dokładnie pracujemy nad konstrukcją i dopasowaniem, testując modele na różnych sylwetkach. Kobieta powinna zapomnieć o bieliźnie w ciągu dnia i po prostu czuć się pewnie.
— Filozofia „miłości do siebie” często pojawia się w kontekście marki. Co ona dla Was oznacza?
— Miłość do siebie to nie perfekcja ani ciągła przyjemność. To szacunek. Do własnego ciała, stanu emocjonalnego i granic. Nie mówimy kobietom: „Bądź lepsza”. Mówimy: „Już jesteś wystarczająca i zasługujesz na troskę”. Nawet tak prosty wybór jak wygodna, piękna bielizna jest gestem uważności wobec siebie.
— Jak podchodzicie do trendów w branży bieliźnianej?
— Obserwujemy je, ale nie podążamy za nimi bezrefleksyjnie. Trendy przemijają, ciało pozostaje. Jeśli jakiś detal lub kolor rzeczywiście współgra z naszą filozofią, adaptujemy go. Nigdy jednak nie poświęcamy DNA marki dla jednego sezonu.
— Dla kogo tworzycie Anabel Arto?
— Dla prawdziwych kobiet. Nie dla abstrakcyjnego ideału ani perfekcyjnego obrazu. Nasze klientki różnią się wiekiem, sylwetką i stylem życia, ale łączy je jedno - chęć życia w zgodzie ze sobą. Chcemy towarzyszyć im na co dzień, a nie tylko w wyjątkowych momentach.
— Jak widzicie przyszłość marki?
— W pogłębianiu znaczeń. Zależy nam nie tylko na rozwoju oferty, ale na zachowaniu sensu. Wierzę, że moda przyszłości to nie szybkość, lecz uważność. Anabel Arto będzie nadal rozmawiać z kobietami cicho, z szacunkiem i autentycznie.
Ten wywiad po raz kolejny potwierdza, że Anabel Arto to nie tylko marka bielizny, lecz filozofia, w której design staje się formą troski, a piękno - kontynuacją wewnętrznego świata kobiety.